Gniazdka śmierci?

Bezpieczeństwo, to obok miłości, najważniejsza rzecz jaką Rodzice chcą dać dziecku od pierwszych chwil jego życia. Ale nasza niska świadomość, i podążanie za zakupowymi modami, może się skończyć dla niego nawet śmiercią.

Brak wiedzy i wyobraźni, mogą być groźne dla zdrowia, a nawet i życia najmłodszego członka Rodziny. Codzienne sytuacje, choć nie wyglądają na niebezpieczne, mogą nieść ze sobą całkiem spore ryzyko. Bowiem nie wszystko, co ładne, modne, urocze – i co pasuje do przygotowywanego przez dziewięć miesięcy wnętrza dziecięcego pokoiku – powinno się w nim znaleźć.

Nie piszę jednak o telewizorze, który wcale nie jest aż tak powszechny. Niepokojące są przedmioty znacznie bardziej niewinne: gniazdka niemowlęce, pozycjonery, poduszki, kocyki, a nawet pluszowe zabawki.

W Polsce co roku podczas snu umiera podczas około 180 (stu osiemdziesięciu!) dzieci.

Dziecko śpiące w dziwnym pojemniku, po obu stronach obserwują rodzice. Rysunek przekreślony, z napisem po angielsku "Niebezpieczny sen".

Spanie w takich warunkach? Co najmniej ryzykowne.

Przyczyna? Tak zwana „Nagła Śmierć Łóżeczkowa” (SIDS – Sudden Infant Death Syndrome). Przez swoją nagłość jest szczególnie zatrważająca, bo niemożliwa do przewidzenia. Naukowcy nie wiedzą, co dokładnie sprawia, że dzieci przestają oddychać. Potrafią tylko – albo i aż – stwierdzić, co Rodzice mogą zrobić, by jak najbardziej zmniejszyć ryzyko nieszczęścia.

Okazuje się, że ta zatrważająca statystyka jest w sporej części winą tego wszystkiego, czym chcemy umilić noworodkom godziny spędzone podczas zasypiania i snu.

Każdy z nas wie, że na dzieci potrafimy wydać każde pieniądze. Maleństwo jest najwyższym priorytetem. Łatwo więc przedobrzyć, i – zupełnie nieświadomie – ściągnąć na nie niebezpieczeństwo. Nie ma dnia, bym nie rozmawiał z Rodzicami o tym, jak dziecko powinno spać. Podczas zajęć z Wami powtarzają się często te same pytania – o akcesoria, które są modne, które na pierwszy rzut oka nie są groźne, które producenci podsuwają nam pod nosy, podkreślając ich rzekome zalety dla samopoczucia i bezpieczeństwa dziecka.

Szczególnie niebezpieczne dla życia noworodka są „gniazdka niemowlęce”, pozycjonery, kocyki i poduszki.

Dziecko z główką na bok, z nosem i buzią tuż obok grubej ściany gniazdka niemowlęcego.

O kilka centymetrów od uduszenia?

Ponieważ naukowcy, jak napisałem wyżej, nie wiedzą, co dokładnie sprawia, że dzieci umierają podczas snu, należy trzymać się tego, co udało im się ustalić. To absolutna podstawa bezpiecznego snu. Pediatrzy wyodrębnili bowiem kilka podstawowych czynników, które znacząco zmniejszają ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej.

To wszystko, co wiąże się z niezakłóconym oddychaniem. Innymi słowy, jeśli istnieje jakiekolwiek ryzyko, że przedmiot będzie przeszkadzał noworodkowi oddychać, należy go bezwzględnie i jak najszybciej usunąć. Do kategorii szczególnego ryzyka należą, zdaniem brytyjskiej Narodowej Służby Zdrowia:

1. Gniazdka niemowlęce (baby nests) To wykonane z pianki lub gąbki, obszyte materiałem przedmioty przypominające kołyski. Grube ścianki znajdują się dookoła włożonego do takiego gniazdka dziecka. Wystarczy jeden niekontrolowany ruch (a przecież noworodek nie potrafi wydawać świadomych poleceń swoim rączkom i nóżkom), by nos dziecka zetknął się z  wyjątkowo perfidną, blokującą dopływ powietrza, przeszkodą. Nie wierzysz? Spróbuj oddychać przez poduszkę. A małemu dziecku jest jeszcze trudniej, bo wszystkiego, łącznie z wdechami i wydechami, ciągle się uczy. Dorosły, a nawet niemowlak, potrafi już samodzielnie się przewrócić. Noworodek w takiej sytuacji jest zupełnie bezradny. Po co ryzykować? Lepiej nie używać.

2. Pozycjonery. W Stanach Zjednoczonych są powoli wycofywane ze sklepów z tych samych powodów, dla których odradza się stosowanie niemowlęcych gniazdek. Materiał, z którego są wykonane, jest także niebezpieczny dla dziecka.

Dziecko twarzą w dół - manekin - umieszczone w pozycjonerze.

Skoro może to się wydarzyć, to po co ryzykować? (fot. US Child Protection Services)

3. Kocyki i poduszki. Te, kojarzone ze snem i świetne dla starszych dzieci i dorosłych, przedmioty, od zawsze znajdują się na listach „rzeczy zbędnych i odradzanych”. Gdyby zależało to ode mnie, całkowicie zakazałbym ich używania w łóżeczkach dzieci mniejszych niż sześć miesięcy, a – dla bezpieczeństwa – i roku. Są, tak samo jak gniazdka i pozycjonery, zupełnie zbędne. Poprawiając samopoczucie Rodziców, obniżają bezpieczeństwo dziecka. Nawet cienki kocyk może odciąć dopływ powietrza do płuc dziecka, zatykając nos i przesłaniając usta.

4. Ochraniacze do łóżeczek. Te przedmioty również są wycofywane z zachodnich sklepów. Nie chronią przed niczym, są reliktem przeszłości, czasów, gdy łóżeczka były metalowe i miały rzadziej wstawiane pręty.

Na Zachodzie już wiedzą, w Polsce jeszcze nie: less is safer, czyli im mniej, tym bezpieczniej.

Noworodek w szerokim, pustym łóżeczku, leżący na plecach, śpi.

Tak, zdaniem pediatrów, wyglądają idealne warunki dla bezpiecznego snu noworodka.

Zatrważające statystyki związane z nagłą śmiercią łóżeczkową w wielu krajach zaczęły spadać, gdy wprowadzono kilka prostych zasad: spanie na plecach, w osobnych łóżkach ale w tym samym pokoju, na twardym materacu. Przez kilka lat Amerykańskie Towarzystwo Pediatryczne szykowało się do tryumfalnego obwieszczenia, że SIDS został odesłany na karty książek historycznych, gdy nagle, praktycznie z dnia na dzień, umieralność noworodków znów zaczęła rosnąć.

Przyczyną tego było wkładanie do kojców przedmiotów, które nie powinny się tam znaleźć. Nie tylko pluszowych zabawek, ale także poduszek, pozycjonerów, korzystanie z gniazdek niemowlęcych

Nie ma Rodziców, którzy nie chcieliby najwyższego bezpieczeństwa dla swoich Dzieci.

Jesteśmy w stanie wydać każde pieniądze, by je zwiększyć. Może więc, zamiast wydawać je na działania wręcz przeciwne, zaoszczędźmy kilkaset złotych. By dziecko spało bezpiecznie, a ryzyko śmierci łóżeczkowej było jak najmniejsze, wystarczy rygorystyczne przestrzeganie tych zasad:

1. Kładzenie dziecka wyłącznie na plecach. To mit, że w ten sposób rośnie ryzyko zadławienia się dziecka ulanym mlekiem. Dziecko przecież obraca główkę i rzadko śpi z nosem w górę. Lekarze jasno mówią, układanie noworodka do snu w innej pozycji, nawet pod kątem 45°, zwiększa ryzyko SIDS.

2. Pusta kołyska, twardy materac. Żadnych niemowlęcych gniazdek, bo one nie są łóżkiem i nie nadają się do spania. Żadnych zabawek, bo grożą uduszeniem dziecka. Usuń kocyki, kołderki, poduszki.

3. Optymalna temperatura spania. Przegrzewanie dziecka jest także niebezpieczne. Specjaliści zalecają 21°C jako warunki idealne do snu noworodka.

Zdrowy rozsądek przede wszystkim.

Znane przysłowie mówi, że jeśli coś wygląda jak kaczka, kwacze i pływa, to z pewnością jest kaczką. Jeśli więc widzisz przedmiot, który zakłóca trzy powyższe punktu, jest spora szansa, że zmniejszy bezpieczeństwo twojego dziecka podczas snu.

Kołyska z grubymi ochraniaczami.

Mają „chronić”, a robią krecią robotę. Takie ochraniacze są ryzykowne dla dziecka.

Nie ma powodu, by dla własnego poczucia estetyki, lub kierując się nieprawdziwymi przesłankami o „przytulności”, „komforcie” i „oddychającej piance” narażać swój najcenniejszy skarb na niebezpieczeństwo. Skoro specjaliści radzą, by kołyska czy łóżeczko były puste i zapewniały dobrą wentylację w okolicy buzi dziecka, należy się do tego bezwzględnie stosować.

Dla bezpieczeństwa dziecka. Na piękne dekoracje przyjdzie jeszcze czas. Noworodek wymaga szczególnej troski. Nie o estetykę.

Po kilku miesiącach od napisania tego tekstu, Tulik opracował Bezpieczne Gniazdko™ – Gniazdko niemowlęce, które jest tak skonstruowane, by zminimalizować ryzyko SIDS gdyby dziecko zasnęło… bez konieczności dotykania dziecka. Można je obejrzeć tutaj (klik).

Zawsze zachęcam do sprawdzania wszystkiego we własnym zakresie. Dlatego niniejszy wpis nie może stanowić odpowiednika porady lekarskiej ani zastąpić zaleceń specjalistów. Pełni on rolę doradczą i należy go traktować „jakim jest”. Autor nie ponosi odpowiedzialności za poprawność cytowanych danych, ani za jakiekolwiek ewentualne ominięcia.

About
Autor książki "Jak być wystarczająco dobrym Tatą", ojciec, mąż. Redaktor naczelny serwisu Tatapad - pierwszego polskiego portalu piszącego o rodzicielstwie sensownym językiem. Wielokrotny prelegent na konferencjach dla przyszłych i świeżych rodziców, instruktor szkół rodzenia. Edukator i entuzjasta metody doktora Karpa.

Leave a Comment

0